Smaku co nie miara

Sobotni ranek w Lipianach był nieco pochmurny, jednak nie odebrało to dobrej energii ani prowadzącym: Edycie Mierzwie i Martynie Janiec ani kilkunastu uczestnikom warsztatów robienia pity.

   Nie wiem, czy cudowny smak potraw był zasługą właśnie tej energii i serca włożonego w przygotowanie jedzenia, czy to za sprawą przepisu przekazywanego z pokolenia na pokolenie mogliśmy nim cieszyć… Za to wiem jedno - było pysznie! Pysznie, wesoło i co zaskoczyło mnie najbardziej – niezwykle odprężająco – naciąganie ciasta na pitę można uznać wręcz za ćwiczenie terapeutyczne. Kolejną ogromną zaletą robienia pity jest zupełna dowolność w wyborze do niej farszu. Jej smak będzie się zmieniać w zależności od naszych preferencji i pory roku, bo można do niej wykorzystać z powodzeniem większość sezonowych owoców. Podczas warsztatów mieliśmy okazję spróbować pity w mięsem i ziemniakami, zaś sami przygotowaliśmy pitę z dynią w wersji na słono i słodko. Dodatkowo zadbano o nasze zdrowie podając do picia herbatę z suszonych kwiatów lipy. Nazwa Stowarzyszenie „Kobiet Aktywnych” w pełni odzwierciedla usposobienie naszych gospodyń z Lipian, które od lat samodzielnie zbierają kwiatostany z drzew rosnących na terenie wioski. Mieliśmy okazję podziwiać te alejki lipowe i najbardziej okazałą lipę „Swatkę” spacerując w oczekiwaniu na efekt naszej pracy.

   Do domów wróciliśmy z upieczonymi pitami i nowymi umiejętnościami. Liczę na to, że zachęciłam Państwa do wzięcia udziału w kolejnych  warsztatach razem z nami!   

I.P

 

 

Prev